reż. Michael Mann
Fenomen tego gościa (stałe miejsce na prestiżowych listach najlepszych reżyserów) jest dla mnie niezrozumiały: przecież to grubociosany wyrobnik o łapskach pracownika rzeźni, którego najodważniejszą decyzją artystyczną były wąsy Colina Farrella w “Miami Vice”. Życzę powodzenia w kolejnych projektach z Tomem Cruisem! Do zobaczenia nigdy.
2 / 5
obejrzane w wakacje 2006